KFA: Leon Zawodowiec

Klub Filmowy Ambasada oraz Ars Independent zapraszają na spotkanie z filmem „Leon Zawodowiec” Luca Bessona. Spotkanie odbędzie się we wtorek 29 sierpnia o godz. 18.30 w katowickim Kinie Kosmos. Prelekcję i dyskusję po seansie poprowadzi Błażej Hrapkowicz – prezenter telewizyjny i radiowy, krytyk filmowy, gospodarz programu „Kino Mówi” w Ale kino+ i audycji „Hrapkowidz” w radiowej Czwórce.

Chociaż Luca Bessona znamy dzisiaj głównie jako giganta europejskiego kina popularnego, wczesny okres jego kariery stał pod znakiem filmów niezależnych, a przede wszystkim bezczelnych. Słynne „Metro” otwiera plansza z trzema cytatami: „To be is to do” (Sokrates); „To do is to be” (Sartre); „Do be do be do” (Sinatra). Pozornie bezcelowe przechadzki Christophera Lamberta po paryskich podziemiach, tylko z konieczności i bez większego przekonania udające scenariusz, sumują się w Bessonowski manifest – czupurna wyobraźnia i pogarda dla snobistycznych kategorii zamiast kultu autora filmowego i filozoficznych aspiracji. Sam reżyser, jak na artystę przystało, sprzeniewierzył się oczywiście tym wartościom w ciężkim od znaczeń „Wielkim błękicie”, by później wrócić do nich w nieco zmodyfikowanej formie, kręcąc „Leona zawodowca”.

Na pierwszy rzut oka to jedynie (lub aż) barokowe kino akcji, w którym Besson upaja się własnymi pomysłami estetycznymi i operową przemocą. Jednak kręgosłup filmu, inaczej niż w „Metrze”, jest wyraźny – w samym środku okrutnego i brudnego świata rodem z kina noir Besson buduje dziwną, lekko perwersyjną (bezczelną, chciałoby się rzec), a zarazem niewinną i czystą relację między płatnym zabójcą (Jean Reno) i 12-letnią dziewczynką (pamiętny debiut Natalie Portman). Jeśli dodamy do tego obłędną kreację Gary’ego Oldmana, który w niemal każdej scenie przeżywa mimiczną eksplozję nuklearną, wychodzi nam energiczne i nieoczywiste dzieło, które warto odkrywać na nowo.